Rozmowy ZnadPlanszy #4 – Wydawnictwa w Polsce

Tym razem skupimy się na polskich wydawnictwach, bo to one w dużej mierze odpowiadają za rozwój naszego hobby w Polsce. Czy lepiej skupiać się na wydawanych tytułach i nie zajmować się swoim wizerunkiem medialnym? Czy polski autor gier to większe ryzyko finansowe niż sprawdzony autor zagraniczny? Po co są polskie wydania gier niezależnych językowo? To pytania, które sobie zadaliśmy i jak to u nas bywa, nie uzyskaliśmy zgodnych odpowiedzi. Dwie głowy to dialog, trzy to już dyskusja, to nasz pomysł na podcast i tego się trzymamy.

 

  • Nie chce mi się teraz robić rozległej analizy, ale z tytułów co mi przychodzą do głowy, mogę wysunąć hipotezę, że polskie wersję są tańsze niż zagraniczne tytuły.
    A co do Felda, to każda z 4 zeszłorocznych gier została wydana w innym wydawnictwie, więc teoria z aleą obalona 🙂

    • A poza tym właśnie chyba Bora Bora jest najładniejsza.

      • Ale całościowo, większość jego gier była wydana chyba przez Aleę? Ok, może rzeczywiście wczoraj miałem dzień „gadam głupoty i się nie znam” 😛

        • Przed kolejnym nagraniem musisz powtórzyć w takim razie egzamin z Życiorysu i Twórczości Stefana Felda.

  • Troszkę więcej mięska spodziewałem się po tych rozmowach, ale z drugiej strony przed odsłuchaniem zastanawiałem się jak chcecie szczerze rozmawiać o wydawnictwach nie podpadając kolegom z branży ;).

    Przez to, że mieliście różne punkty widzenia trudno coś dodać, bo koniec końcem z kimś się zgadzałem :).

    Słowo odnośnie akcji „wykupowania stanów magazynowych” Lacerty. Moim zdaniem chłopaki chcieli dobrze. Wzięło ich na szczerość, skierowali swoje słowa do swoich klientów jak do dobrych znajomych licząc na zrozumienie. Niestety u niektórych zapaliła się lampka, że ktoś ich szantażuje i stawia jakieś warunki. Nikt mi nie będzie mówił co mam robić! No i zrobił się z tego bałagan.

    Po raz kolejny okazało się, że klienci zamiast szczerości oczekują ładnie opakowane kitu, by poczuć się dopieszczeni. Następnym razem dostaną ten kit :).

  • Co odcinek to ciekawiej! Początek tego bardzo udany potem rzeczywiście zabrakło trochę „mięska” i jak dla mnie przydługa była ta dyskusja o Feldzie i polskich wersjach językowych zagranicznych tytułów. Fajnie jakbyście poruszyli jeszcze dwie kwestie, które decydują o ekonomicznej pozycji naszych wydawnictw. Po pierwsze, posiadanie w ofercie tytułów gwarantujących dużą sprzedaż (np. rebelowe Dobble, Wsiąść do Pociągu czy Bard z Carcassonne, etc.) i kwestię sprzedaży licencji czy wydawania polskich tytułów na zagraniczne rynki – tam przecież sprzedaje się dużo więcej egzemplarzy niż w kraju. Światowe zainteresowanie Robinsonem czy Dziedzictwem to też ważny element sukcesu i zmiany wizerunku Portalu w ostatnich latach.

    • Ostatnio stwierdziliśmy (i zresztą Tycjan to powiedział w Rozmowach) że będziemy musieli wracać do „starych” tematów, bo zawsze o czymś nie powiemy, mamy nowe przemyślenia itp.

  • Chyba najlepszy dotychczas materiał. Chciałbym się odnieść do kilku poruszonych spraw.

    1. Idealnie podsumowaliście kwestie płacenia za pracę podczas targów/wystaw/konwentów. Animatorzy, hostessy czy hości pracują często za tzw. „michę”. Jest to efekt wykorzystywania – szczególnie – młodych fanów gier i ich przeświadczenia, że biorą udział w czyść arcyważnym. De facto nabijają swoją robotą kabzę wydawcom, a otrzymują to co spadnie z pańskiego stołu. Proponuję abyście kiedyś z ciekawości Panowie wysłali zapytanie ofertowe do agencji eventowej lub agencji hosstes. Dowiedzie się ja wyglądają realne stawki pracy podczas targów za dzień (8h). I to nie są stawki 5 zł brutto za godzinę jak dla dziewczyn od jogurtów w marketach (nie obrażając dziewczyn od jogurtów).

    2. Portal, Portal. Owszem, Portal zrobił w ostatnim czasie masę roboty względem własnej marki. Poprawili stronę, ujednolicili pudełka, mają swoje spotkania w Gliwicach ale… uzyskanie od kilku miesięcy informacji o planach wydawniczych (np. czy linia Neuroshima RPG jest nadal otwarta czy system padł?), informacji zwrotnej od pomysłów na promocję, itp. graniczy z cudem. W zasadzie nie ma kontaktu żadnego. Było nie było Portal ładnie idzie w górę i życzę im dalszych sukcesów.

    Wspominana tutaj Galakta wśród moich znajomych słynie z tego, że nie odpowiada na maile. Żadne. Sprawa absolutnie podstawowa w budowaniu relacji anno domini 2014.

    3. Kwestie polonizacji gier. Mam wrażenie, że część graczy (np. od Netrunnera) gardzi polskimi wersjami gier. Nie wiem dlaczego, nie rozumiem tego podejścia. Polak zawsze będzie biegle mówił po polsku i szybciej skusi się na zakup gry, którą zrozumie w 100%. (osobną sprawą jest jakość instrukcji). Cieszy, że coraz więcej gier jest polonizowana. Szczególnie, że podkreśla się często rodzinny charakter gier planszowych.

    Czekam na kolejny odcinek 🙂

  • Odi

    Pytanie jest nastepujące: czy wydawnictwo planszówkowe to biznes, czy może jeszcze wciąż garażowa działalność fanów dla fanów.
    Osobiście mam wrażenie, że na rynku są wydawnictwa, które traktują wydawanie gier jako biznes (i to coraz lepszy) ale – paradokslanie – to nie są wydawnictwa wyrosłe ze światka geeków i dla geeków gier nie robią. Częśc okres garażowy ma już dawno za sobą (Egmont, Granna), inne są forpocztą wielkich pieniędzy w naszej branży (Fox Games). Generalnie jednak wydawcy wciąż jeszcze albo za mało zarabiają, żeby przyjąć strukturę korporacyjną, albo po prostu WOLĄ działać tak, jak do tej pory.
    Wypowiadam się przede wszystkim o tym, co widać, czyli o komunikacji z klientami. Najwięksi gracze w tym geekowskim segmencie notują w tej mierze spektakularne faile (Rebel – RftG AA, Portal – ŚGP), raczej niedopuszczalne na tym poziomie, na którym wydają się być.

    Chyba, że to jest kwestia lekceważenia wąskiego – mimo wszystko – forumowego światka. Rebelowcy są przecież mistrzem spersonalizowanych maili ofertowych (dostali chyba w tej mierze jakąś prestiżową branżową nagrodę, o ile pamiętam), czyli ze swoimi klientami SPOZA forum komunikują się dobrze. I Rebel i Portal mają niezłe strony na fejsie.

    Może więc to nasze forum jest przestarzałe w pewnym sensie, nieliczne (w skali rynku – bo to jednak 11 tys. uzytkowników jest, z tego ze 4-5 tys. aktywnych) i tak geekowskie do szpiku kości, że powaznym graczom biznesowym nie opłaca się w ogóle w nie wchodzić?
    Może będziemy obserwowali odejście od forum, na rzecz komunikacji bezpośredniej z klientem, czy to na konkurencyjnych, firmowych listach dyskusyjnych (np. Galakta ma swoje, bardzo prężne), czy to poprzez fejsa? Co ja mówię „może” – na pewno!

    • Prawie, że poczułem się wezwany do tablicy 🙂 To co napisałeś jest bardzo bliskie mojemu myśleniu o dzisiejszej scenie graczy. Tak, jak mówiliśmy będziemy wracać do tematów rozmów bo jest jeszcze masa rzeczy do powiedzenia, która wynikła właśnie z komentarzy, które toczą się pod naszymi wpisami.

      • Odi

        W sumie to najpierw napisałem, a potem dosłuchałem do końca i się okazało, że o tym wszystkim w sumie mówiliście (podając kolejny dobry przykład garazowego działania – Lacerta)

        • Garażowe hobby to i garażowe podejście niektórych wydawnictw 🙂

          • Odi

            No właśnie już nie takie garażowe. Dziesiątki imprez planszówkowych w całej Polsce, z rosnącą frekwencją, wzmianki w mediach, niekiedy bardzo poważnych, branżowe targi, wysyp blogów, serwisów itp., wysyp polskic autorów gier i znacząca obecność w Essen… To już nie jest garaż.

  • kwiatosz

    Nie miałem jak z jutuba posłuchać, więc znowu nie pamiętam połowy rzeczy, o których pomyślałem. Teraz macie mniej więcej wymienione tematy, o których rozmawiacie, ale może warto by było rzucić dokładny spis? Jak człowiek zerknie o czym była mowa, to od razu sobie przypomni co pomyślał, a przy montowaniu odcinka (bo pewnie coś montujecie?) wypisanie tego to 15 sekund dodatkowej roboty.

    Z Zamkami jest u mnie coraz gorzej, bo to pewnie będzie moja gra marca, a to już upadek zupełny 😉

    Co do opłaty za siedzenie na stoisku – moim zdaniem jest to układ pół na pół – wejściówka na Pyrkon plus gra plus 100zł to jest z perspektywy uczestnika wynagrodzenie o przyzwoitej wartości, ale – dużo lepiej to działa na czterodniowym konwencie. 20 godzin na Pyrkonie to tak naprawdę spora część konwentu zjedzona przez pracę, więc ta wejściówka już takim super wynagrodzeniem nie jest. Z tego co pamiętam, to Bard na Falkonie szukał ludzi na 16 godzin z czterodniowego konwentu, co już się dużo lepiej kalkulowało. Z drugiej strony są to niewielkie koszty dla wydawcy, bo wejściówkę i tak dostaną w pakiecie sponsorskim, grę mają tak naprawdę za ułamek ceny detalicznej – i jakoś to się kręci nawet przy mniejszym wydawnictwie.

  • Ciekawa dyskusja. Cieszymy się, że nasze gry się podobają. Pojawiły się wątpliwości w odniesieniu do naszej działalności dotyczącej gry „Oddville”, które chcielibyśmy rozwiać, w związku z tym zamieszczamy krótkie oświadczenie.

    Od wielu lat działalność nasza opiera się na dwóch sposobach lokowania gier na rodzimym rynku:
    1. sposób polega na pełnej lokalizacji gry w języku polskim (tłumaczenie instrukcji, pudełka oraz ewentualnie kart). Dotyczy on przede wszystkim gier familijnych z serii: Dixit, Tokaido, Pokolenia (dodatki do tych dwóch ostatnich gier zawierają polskie teksty na kartach) oraz dziecięcych: Merlin Zinzin, Polowanie na skrzaty, Szalony wyścig polnych myszek, itd.
    2. sposób to lokowanie gier w wersji dystrybutorskiej czyli z profesjonalnie przetłumaczonymi instrukcjami, z wkładką lub bez na tył pudełka. Dotyczy on gier z serii Mr. Jack czy właśnie Oddville i Vinhos. W naszych zapowiedziach informujemy o wprowadzeniu tych gier na polski rynek, aby gracze wiedzieli, że są one dostępne w Polsce z przetłumaczonymi zasadami i nie muszą ich sprowadzać zza granicy. Choć te gry są niezależne językowo, to dołożenie polskich reguł sprawia, że stają się bardziej przystępne dla polskiego gracza. Z roku na rok, staramy się podnosić jakość edytorską wykonywanych przez nas instrukcji.

    Zawsze staramy się informować w jakiej formie gry trafią do sprzedaży. Nasze najbliższe tytuły, czyli Rokoko i Tokaido Rozdroża to edycja w pełni polska.

    pozdrawiamy

    wydawnictwo

    http://www.hobbity.eu

    • Dziękujemy za głos w dyskusji. Jako gracze możemy się często tylko domyślać, jak decyzja wydawnictwa wpływa na losy gry.

  • tomb

    Potrafię sobie wyobrazić okoliczności zmuszające (skłaniające, jak kto woli) do zakupu w Empiku, ale zostawianie pieniędzy u tego giganta (co z tego, że na glinianych nogach) lub innych jemu podobnych, uznaję za dowód ignorancji lub lenistwa, jednym słowem barbarzyństwa.
    A zrównywanie słów Empik i księgarnia boli mnie szczególnie.

    Empik broni, Empik radzi…

    • Alex VV

      Tak się składa, że mamy wolny rynek i każdy sobie robi zakupy gdzie mu jest najwygodniej. Jak ktoś chce to sobie zamawia przez neta, jak ktoś woli to idzie do empiku po różne rzeczy. I nie uważam, żebym wchodząc dzisiaj do empiku podczas wyprzedaży wykazywał się ‚ignorancją’. Gdybym chciał dostać kilka rzeczy, które kupiłem (m.in. książki i płyty) gdzie indziej, to bym musiał co najmniej pół miasta oblecieć, a nie jeden empik. I prawdopodobnie ciężko by było znaleźć w promocyjnej cenie.