Rozmowy ZnadPlanszy #21 – targi, targi i po Essen oraz jak z tymi planami wydawniczymi jest

Ten odcinek jest/był wyjątkowy, ponieważ po raz pierwszy nasi słuchacze mogli brać w nim udział podczas jego nagrywania i zadawać nam pytania na żywo. Odzew był pozytywny, więc pewnie będziemy to w przyszłości praktykowali. Rozmawiamy oczywiście o Essen, bo o czym innym można mówić tydzień po zakończeniu targów? Kuba i Yosz opowiadają jak wyglądały targi i co ich na nich zainteresowało. Mówiąc o targach nie można oczywiście nie poruszyć tematu nowości.  W tym roku oprócz samych tytułów w oczy rzucały też się ich ceny, dlatego zastanawiamy się też nad nimi, a dokładnie dlaczego są takie wysokie. W tym odcinku nie zabrakło również naszych komentarzy na temat krajowej sceny planszówkowej: afera z Veto oraz niespodziewane zmiany w planach wydawniczych. Tak, jest o Portalu, wiemy jak lubicie ten temat w kontekście Kuby i Tycjana, ale tym razem możecie się zaskoczyć. Nie, oni się nie zgadzają…

  • Jan Zalewski

    To teraz będzie mój mały rant. 🙂 Wszystko proszę potraktować jako tylko i wyłącznie moją opinię:
    Jeśli chodzi o cenę gier to chyba największy wpływ na to ma kickstarter, który boostuje te ceny do niesamowitych. Przoduje w tym wydawnictwo Cool Mini or Not, które robi gry dobre, ale z cenami kompletnie z kosmosu. Kilka z ich gier byłoby moim zdaniem lepszych gdyby zamiast tych figurek, dali meeple czy inne drewno w różnych kolorach.

    Podobnie inni giganci kickstartera tacy jak np. Stonemaier Games, cena i dystrybucja Viticulture mogłaby być dużo atrakcyjniejsza. A pokazali że potrafią przy Between two cities, które było Overproduced, ale w rozsądnej cenie. No i sama gra jedna z lepszych na tych targach.

  • asiok

    A ja wciąż się nie zgadzam na ocenianie ceny gry przez aspekt tego, czy jest tam więcej czy mniej elementów. Dołożenie kilku kości czy kilku figurek do kilku tysięcy pudełek nie zmieni ceny jednostkowej więcej niż o 10 zł – nie ma to znaczącego wpływu na wartość pudła.

    Podstawową i najważniejszym wyznacznikiem ceny jest fakt, czy mamy do czynienia z dobrą grą a nie ze złą.
    Jakoś przeszliśmy do porządku dziennego nad tym, że płyty CD miernych wykonawców kurzą się w sklepach po 4,99; jednocześnie płyty dobrych wykonawców kosztują 50 – 80 zł i sprzedają się bez problemu.

    Zdecydowanie ważniejszą sprawą do „oceny ceny” nie jest jej wysokość, ale wartość jednej partii. Jeżeli kupię grę za 150 zł i zagram w nią 2 razy – partia kosztowała mnie 75 zł. Jeżeli kupię za 250 i zagram 100 razy – wychodzi 2,50 za partię. Ta druga jest zdecydowanie tańsza!

    Mam na półce kilka pudeł kupionych za sporo kasy, które trafiły na stół raz czy dwa razy – patrzę na nie z wyrzutem. Nie wiem ile w tym wypadku miałby kosztować Brass – dzięki temu że go kupiłem, rozegrałem kilkanaście partii przy stole i ponad 2000 partii online 🙂

    • kwiatosz

      Z Brassem nie ma tego problemu, ponieważ za granie w niego płaci się utratą punktów poczytalności.

      • @disqus_gHUuS3hYrS:disqus, to jak z tą Twoją poczytalnością? 🙂

        • asiok

          Bez zmian – cokolwiek miałoby to znaczyć 😀

  • Ireneusz Huszcza

    Następnym razem też Was będziemy hakować 😛

  • Co do cen to może być też inny powód. Nastał po prostu czas żniw :).

    Hobby rozrastało się błyskawicznie, ogromna konkurencja i wszyscy chcą jak najszybciej zarobić zanim bańka pęknie. Designerzy pewnie się wyżej cenią, by kupony od nazwiska odciąć, sprzedaż Days of Wonder/FFG itd., jak tylko jakaś gra się stanie popularna to od razu robi się spin-off na jakiejś licencji. Klienci są już tak skołowani dużą ilością tytułów, których nie są w stanie ograć, że są w stanie więcej wydać na sprawdzone wydawnictwo/autora/serie. KS pewnie też robi swoje jak napisał Jan. Widać to też po rodzimym rynku jak wydawnictwa upychają na marketowe półki jak najwięcej tytułów. Taka moja teoria.

    Co do wypasionych wydań to dwie rzeczy:
    – ludziom łatwiej kupić oczami, bo nie muszą ograć gry
    – wydawcom łatwiej zapłacić grafikowi, czy za figurki niż testować mechanikę, która nie wiadomo czy zaskoczy. A przecież wiadomo, że wszystko już było i nikt nic nowego nie wymyśli. A jak wymyśli to łatwiej go skopiować dając… lepsze figurki/grafikę/temat 🙂

    edit: włączyłem dalszą część, w której Kuba też mówi o bańce 🙂

  • Słucham, słucham i słyszę, że wywołany zostałem do tablicy. Nie, to nie ja pytałem o placki, Olsztyn i te sprawy 🙂

  • kdsz

    Ale będę złośliwy…

    Po pierwsze – gdzie są nowe paski komiksowe?!

    Po drugie – Tycjan, jak na osobę, która nie jest zainteresowana tym co osoby z branży mają do powiedzenia, robisz całkiem ciekawe wywiady. Z niecierpliwością czekam na kolejne!

    • Komiksy… sam nie wiem gdzie one są, chyba nam wena uciekła 🙂
      Treść wywiadów to jednak wciąż pytania i odpowiedzi dotyczące gier i świata z nim związanego, a to mnie interesuje.

  • Wiem, że cukier to biała trucizna, ale lubię placki ziemniaczane z cukrem!

    Skoro już zaczął się przewijać temat e-planszówek, to może jakiś odcinek rozmów o tej formie planszoManiactwa?