Rozmowy ZnadPlanszy #5 – crowdfunding (finansowanie społecznościowe)

W tym odcinku rozmawiamy o coraz popularniejszym w Polsce sposobie na finansowaniu gier – finansowaniu społecznościowym. Oczywiście najpopularniejszym portalem tego typu jest Kickstarter.

Cel portalu szczytny i wszystko wydaje się wspaniałe – ale czy tak jest naprawdę? Zapraszamy do wysłuchania / obejrzenia i dyskusji. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Jakie macie doświadczenia z portalami crowdfundingowymi?

Linki do poruszanych tematów:

  • wilczur

    Wyszukujecie problemów tam gdzie ich nie ma. Generalnie zgadzam się z komentarzami i rozumiem KubaP. Kickstarter to kanał sprzedaży z super ofertą. W tyle mam ideologię za którą płacę swoje pieniądze. Zobaczcie jak kończą się dwie gry jedna bez figurek:
    Catacombs i druga Soda Pop Miniatures: Super Dungeon Explore.
    Przecież to super sprawa że się takie coś pojawiło i nie wiem czy te projekty udały by się bez tej „drogiej” otoczki.
    Brawo KubaP najważniejszy jest wolny rynek. Jak ktoś chce wejść niech wchodzi niech sobie podpisują umowy z autorami na jakie się obie strony zgodzą. Nie widzę w tym nic złego.
    Nie rozumiem Waszych problemów. Ktoś chyba ma kompleks kickstartera ?

    p.s.
    Podajcie przykład gdzie komuś przepadła kasa na projekcie kickstartera? Przykład z Doom – nie liczy się bo nie przepadła….

    • Odin’s Ravens https://www.kickstarter.com/projects/works/odins-ravens?ref=live – co ciekawe, autor nawet dawał wywiad m.in. w Dice Tower przed ufundowaniem projektu.
      Znam jeszcze parę całkiem dużych projektów nieplanszówkowych np. Star Command https://www.kickstarter.com/projects/starcommand/star-command-sci-fi-meets-gamedev-story-for-ios-an?ref=live , który dał radę tylko dlatego, że devsi zrobili drugiego kickstartera, z którego sfinansowali dokończenie tego pierwszego: https://www.kickstarter.com/projects/starcommand/star-command-kickstart-part-2-the-pc-mac-space-adv?ref=live (tak – teoretycznie napisali że to na PC i Mac, ale prawda była taka że iOS w tym momencie nie był dokończony i nie byłby w ogóle). No i gra okazała się słaba, bo było dużo szumnych zapowiedzi, a potem okazało się że trzeba ciąć featuresy, bo nie ma kasy.
      A Doom skończył się tylko dlatego dobrze, że zgłosił się wspaniałomyślny wydawca. Gra w ramach Kickstartera nie została skończona i wydana.

      • Ba – nawet takie wielkie projekty jak nowa gra Tima Shaffera (https://www.kickstarter.com/projects/doublefine/double-fine-adventure) która zebrała ponad 3 mln na Kickstarterze, okazało się że przekalkulowali i nie dadzą rady jej ukończyć. Postanowili więc że wypuszczą epizod 1 (połowę gry – jakieś 3h gameplaya) już teraz, żeby zebrać kasę na ukończenie.
        Kickstarter to nie jest kanał sprzedaży – trzeba mieć tego świadomość.

        • wilczur

          Dzięki za info. Poczytałem trochę w komentarzach do tego ODIna i ludzie jednak odzyskali swoją kasę. Może nie wszyscy ale Ci zdesperowani co chcieli pójść do banku zwrot dostali. Na podstawie zarzutu o defraudację ich pieniędzy.

          Zgodnie z definicją nie wywiązanie się z zapisów oferty na kickstarterze jest podstawą do określenia defraudacji powierzonych środków czyli przeznaczenie powierzonego majątku na niewłaściwy cel, najczęściej dla osobistej korzyści.

          Dlatego dla mnie jednak kickstarter będzie kanałem sprzedaży takim samym jak sklep internetowy czy allegro, też możesz coś kupić – a jak nie otrzymasz tego za co zapłaciłeś to zwrot… Nie uwierzę w historię (w zgodzie z prawem) że komuś płacę na projekt a on w majestacie prawa mi mówi że: NIE UDAŁO SIĘ – sorry taki mamy klimat 🙂

          Chociaż może jeszcze wszystkiego nie widziałem 🙂

          Pozdrawiam

  • Większość problemów z Kickstarterem wynika chyba z zamieszania jakie wiele osób ma w głowie – czy to jest platforma pre-orderowa czy wspieranie ideologii?

    Jak wspieranie ideologii to mogę się czuć oszukany, że Facebook wykupił Oculusa, bo mogę na przykład Facebooka i jego ideologii szczerze nienawidzić.
    Jeżeli wspieram ideologię i JA ponoszę ryzyko utraty pieniędzy to dlaczego potem rzeczy są dostępne w normalnej sprzedaży?
    Jeżeli to jest platforma pre-orderowa to dlaczego ceny są czasami takie jak cena sklepowa, która przecież jest obłożona marżą hurtownika, detalisty?

    Nie można też mówić, że przez Kickstartera wychodzi dużo słabych planszówek ubranych w ładne szaty – że KS psuje rynek. Niby wydawca jest od tego by testować grę, rozwijać ją i pilnować biednych klientów przed słabym produktem, ale wydawnictwa długo przed Kickstarterem i długo po nim wydawały i będą wydawać co roku mnóstwo crapu ubranego w ładny temat, przyciągającego nazwiskiem autora, lub super komponentami. Bo są słabe (wydawnictwa), bo polityka, bo nic innego nie mieli, bo coś tam.

    Tak jak Marcin też czasami mam problem z Kickstarterem, ale to jest chyba problem z zaakceptowaniem, że na świecie nie ma sprawiedliwości i pieniądz wszystkim rządzi 😉

    Wstydliwe wyznanie: kompletnie nie rozumiem dlaczego niektórzy są tak zafiksowani na punkcie instrukcji. Potrzebują instrukcji, by ocenić czy gra jest dobra czy zła. Oczywiście wiele rzeczy można z instrukcji wyczytać, ale nie mam pojęcia jak na podstawie instrukcji wychwycić radość z grania, odczucia, emocje itp. Gdyby to było takie proste to zamiast testować planszówkę z ludźmi trzeba by było pisać instrukcję, czytać i poprawiać 😉

    P.S. Podobało mi się Marcin Twoje przejęzyczenie: „Trzewik wydał (pauza) wydaje książkę” :). Też czekam na swój egzemplarz, który miał być w grudniu ;).

    • Ad. PS: przejęzyczenie było niezamierzone. Ja dzisiaj dostałem swoją elektroniczną kopię i mogę czytać więc jak dla mnie wydał 😉

      • Elektroniczną też dostałem, ale czytnik pożyczyłem 😛

  • Ela

    Ja natomiast rozumiem punkt widzenia Yosza. Kickstarter z założenia miał umożliwiać realizowanie kreatywnych pomysłów. Inspirując się kiedyś popularnymi patronatami, pozwolił twórcom dotrzeć bezpośrednio do odbiorców, pomijając pośredników. W tej chwili jest to głównie kolejny kanał marketingowy, niewiele różniący się od innych form zakupów grupowych (może tylko tym, że na KS zamrażamy środki na dłuższy czas). Mnie trochę smuci taka zmiana, ale przecież „pieniądz rządzi światem”, więc widocznie trzeba przywyknąć.

    Natomiast sytuacja z Panem Lodowego Ogrodu pokazuje, że crowdfunding w Polsce jest ciągle w powijakach. Mechanicznie gra jest świetna, wykonanie prototypu jest bardzo dobre, co daje nadzieję, że genialny wygląd wersji finalnej. Będzie to wielka strata, jeżeli nie uda się jej wydać (chociaż ciągle mam nadzieję, że w ostatnich dniach kampanii uda się zebrać potrzebną kwotę).

    • Windziarz

      Skąd wiesz, że mechanicznie gra jest świetna? Ja mogę to założyć, ale pewności nie mam.

      • Ela

        Grałam na Pyrkonie.

        • Windziarz

          Na Pyrkonie zagrało max z 40 osób w tą grę. Ile osób z nich ją wesprze? Trzeba trochę na to realnie popatrzeć. Ludzie chcą instrukcji, konkretów.
          Mimo wszystko mam nadzieję, że gra się ukaże i trzymam bardzo mocno kciuki za powodzenie projektu.

  • Windziarz

    Kickstarter, wspieram.to i inne tego typu serwisy to obecnie głównie naciągactwo na rzeczy ludzi. O ile początkowo te serwisy miały jakąś ideologię – inicjatywy oddolnej, power to the people itd, to obecnie widać, że jest to jedna wielka maszynka do robienia pieniędzy. Ale ponieważ to serwis o planszówkach to do tematu. Miałem okazję zagrać w kilka propozycji z kickstartera i są to gry od bardzo dobrych (Alien Frontiers) do tragicznych (Serpent Stones). Czyli jak w życiu. Wśród wydawnictw gier planszowych, są dobre i złe pomysły. Niestety w odniesieniu do KS mam wrażenie, że coraz więcej chłamu planszówkowego się tam pokazuje. Fakt, że Kuba musi przebrnąć przez 70 pozycji by wybrać kilka, które jego zdaniem mogą być ciekawe obrazuje to dość mocno. Mam wrażenie, że KS jest skierowany w 90% do amerykanów, dla których koszty nabycia gry są relatywnie niższe niż w PL. Mogą sobie ryzykować bo to niskie dla nich koszty. A teraz do PLO. Nie wiem Tycjan jak możesz powiedzieć, że 200 zł za grę to normalna cena. To jest dużo, w szczególności za grę o której wiemy tyle ile o niej napisano czy powiedziano. To jest mrożenie pieniędzy na pół roku, jednych na to stać, innych nie. Zgodzę się z Wami, że malkontentów na forum jest sporo i to nie tworzy dobrego klimatu na wspieranie. Czasami jednak Ci malkontenci mają jakąś rację. i warto się wczytać w niektóre posty. Ja mam nadzieję, że projekt się uda i gra ujrzy światło dzienne. Obawiam się, że na poziom wsparcia PLO mogły mieć też wpływ negatywne opinie na temat jakości wykonania Piwnego Imperium.
    Podsumowując – KS to nie jest zło. Ale jak każdą rzecz w życiu, trzeba ją z umiarem traktować.

    • wilczur

      dorzucę jeszcze swoje 2 słowa. Wydaje mi się że na taki obraz polskiego rynku wspieram.to ma wpływ też to że u nas rynku planszówkowego NIE MA. Nie ma firm pokroju FFG, SodaPOP, które mogą napędzić rynek i utopić zyski w coś co kiedyś się zwróci (patrz: Galakta). Dla mnie przeszkodą w udziale na rodzimym rynku w takich projektach to:

      1. brak zaufania do wydawcy (za wyjątkiem PORTAL – bo ich mam w tym samym mieście więc jak by co to długo ich nie będę szukał)

      2. cena – sorry ale 200 zł za PLO to baaardzo dużo.

      Zobaczmy sobie dla porównania:

      Chaos w Starym Świecie – 189 zł

      PLO – 200 zł

      gdzie o CWS potrafię powiedzieć baaardzo dużo a PLO to kot w worku.

      I nie brońcie figurek bo są tragiczne!!!!!!!!!!!!! dla mnie mogli by z nich w ogóle zrezygnować. To jest jakaś ciapka i masa plastiku a nie figurki. Zauważcie że w obrysie figurki nie ma ŻADNEGO prześwitu to jest jedna masa odciśnięta z formy.

      • Ela

        PLO kosztuje 175 zł (+ 15 zł za wysyłkę), a nie 200.

        • wilczur

          racja 190 zł bo przesyłka wliczona w cenę. Sugerowałem się poprzednimi wpisami. Jednak to i tak nic nie zmienia. 🙂

        • Windziarz

          PLO kosztuje 190 złotych – czyli machnąłem się o 5%. W granicach błędu.

          • Ela

            Jeżeli cenę wysyłki wliczamy do ceny gry, to faktycznie… Ale porównanie ceny PLO łącznie z wysyłką, do ceny Chaosu bez wysyłki nie jest do końca ok. Co nie zmienia faktu, że 175zł też może być uznane, za wysoką cenę.

      • kwiatosz

        Najpierw urządzę małą podsmiechujkę z polubienia własnego posta: „heh” 😉
        Nie zgodzę się, że w Polsce nie ma rynku, to raczej „kompleks ameryki” – wiadomo, że z nimi nie ma porównania (niszowy rynek to ile, 2mln odbiorców?). Jeżeli w Polsce nie ma rynku to w Europie chyba nigdzie oprócz Niemiec nie ma rynku,

        • wilczur

    • Moje zdanie an temat cen gier w Polsce jest znane i mówiliśmy o tym we wcześniejszym odcinku – uważam, że są drogie. Ale cena 175 zł za grę z duża planszą, drewnem, figurkami w kontekście obecnych cen to jest właśnie cena „normalną”. Ja o cenach mogę myśleć co chcę, ale to ma się nijak do rzeczywistości. Ceny są, jakie są.
      „KS to nie jest zło. Ale jak każdą rzecz w życiu, trzeba ją z umiarem traktować.” – to pokazaliśmy w tym odcinku. Zresztą, jasno to też powiedzieliśmy na końcu.

  • W Polsce nie ma jeszcze takiego rynku na gry planszowe. Tłumy nie wydadzą 200 zł na głupią planszówkę (przecież Eurobiznes można kupić za 30 zł!) o tematyce fantasy, czyli z definicji niepoważną i dla małolatów. A co do Kickstartera, to ja bym moich pieniędzy nie powierzył nieznanemu autorowi, który nie wiadomo czy w ogóle grał kiedyś w jakieś nowoczesne gry, który nie ma wsparcia żadnego wydawnictwa. To że ma wypasione figurki, to nie znaczy, że to nie będzie crap. Jeżeli ludzie dają sie nabrać na kolorowe banery w necie, to niech sobie adblocka zainstalują. Wolałbym zobaczyć na takich platformach np. Lacertę, która by powiedziała, nie mamy teraz kasy, ale jak nas wesprzecie to będziecie mieli parę bonusów, a gra i tak wyjdzie, tylko to kwestia czasu.
    Z taką muzyką na crowdfundingu to jest inaczej – wspieram artystę, którego znam i wiem, że wyda fajną rzecz i zamiast finansować wytwórnie, to daję większość kasy jemu.

  • Mała poprawka do naszej dyskusji – zwrócono nam uwagę że wspieram.to jest firmą zarejestrowaną w Polsce i płacącą tutaj podatki. Przepraszamy za dezinformację.

  • Galatolol

    Fajnie się was słucha. Może warto by pomyśleć nad jakimś lepszym mikorofonem – uwaga skierowana głównie do Tycjana, bo jego głos jest jakby „bulgoczący” i ze studni 😉

  • NeuroZnadPlanszy

    Odnośnie prawa – jeśli się dobrze orientuję, z zachowaniem prawa do krytycznej pomyłki – to w związku z CrowdFoundingiem obawiać się nie musi niczego wspierający, raczej obawiać się może strona która to umożliwia (czytaj pośrednik), a najbardziej obawiać się powinien przedsiębiorca, który za pomocą pośrednika lub sam taką zbiórkę funduszy organizuje, ponieważ tutaj może na niego siąść Skarbówka. W myśl naszego prawa firma prywatna nie może tego robić (choć była jakaś żałosna nowelizacja). Ale sprawa jest do głębszego zbadania. Zapytajcie kolegi prawnika jak macie.